… sztuka jest wypełnianiem pustego …

Galeria Pusta przenosi się do Jaworzna!

Nowe miejsce określa nową formę galerii. Z dużej przestrzeni o klasycznych białych ścianach, na niewielki pawilon herbaciany… Nie zmienia się jednak program galerii – z fotografią jako sztuką współczesną w centrum uwagi.

Galeria Pusta cd Jaworzno Jakub ByrczekGaleria Pusta została założona 1993 roku przez Jakuba Byrczka a swoje prace prezentowali w niej: Jerzy Lewczyński, Natalia LL, Zofia Rydet, Józef Robakowski, Antoni Mikołajczyk, Tomasz Tomaszewski, Wojciech Wilczyk oraz wielu innych. Ponadto galeria może się poszczycić wystawami prac artystów spoza Polski – znanych w fotografii europejskiej i światowej – August Sander, Eva Rubinstein, Jessica Ferguson, Jan Reich, Andrzej Jerzy Lech.
Do tej pory specyfiką tego miejsca było ukazywanie panoramy prac fotografików skupionych wokół idei fotografii kontaktowej i elementarnej, zarówno poprzez wystawy indywidualne, jak i cykl KONTAKTY starający się przybliżyć publiczności coraz rzadszą dziś sztukę fotografii kontaktowej. Obecnie oferta galerii została wzbogacona o działania edukacyjne, związane z tradycją Szkoły Widzenia – warsztaty dla dzieci i młodzieży bazujące na zjawisku camera obscura, organizację Czytelni Sztuk. Działania te mają na celu przygotowanie nowego pokolenia odbiorców.

Nowe miejsce diametralnie zmienia rozwiązania ekspozycyjne. Mile widziane są propozycje zestawów dwunastu zdjęć niewielkiego formatu! Zwiększy się częstotliwość wystaw (co dwa tygodnie). Częstym widzem będą osoby młode, biorące udział w warsztatach. Słowo klucz to: eksperyment.

Skromna historia fotografii (przy czarce herbaty), czyli Galeria Pusta cd. w latach 2014 – 2022
Poniższy tekst autorstwa Krzysztofa Szlapy ukazał się w:
– Katalog Galeria Pusta cd. w Jaworznie 2024 i 2023 pod redakacją Jakuba Byrczka i Krzysztofa Szlapy, MBP w Jaworznie, 2024

– Fotografia na Śląsku 1989-2019 cz. 4 pod redakcją Janusza Musiała, Thesaurus Silesie, Katowice 2024


Powstanie galerii (ponowne)

Galeria Pusta cd Jaworzno piec chlebowyGaleria Pusta cd. powstała w 2014 roku w Jaworznie z inicjatywy dwóch kuratorów: Jakuba Byrczka i mojej. Powodów powołania jej do życia należy poszukiwać w często powtarzanych przez Jakuba mądrościach. Pierwsza to: Dwóch rzeczy nie wolno zrobić w życiu: zmarnować ludzki talent oraz źle zaparzyć herbatę. Druga brzmi następująco: Sztuka Jest wypełnianiem pustego. Te maksymy zastąpiły tradycyjny program galerii sztuki, a konsekwentne postępowanie w ich duchu, pozwoliło zmobilizować się nam do zorganizowania prawie 100 wernisaży wystaw – uznanych i debiutujących artystów z Polski i zza granicy – na przestrzeni 8 lat pracy Galerii Pustej cd. w Jaworznie.

Nazwa galerii: Pusta cd. wywodzi się z innej, dawniejszej historii, której nie będę tutaj szerzej przytaczał [jest to materiał na osobny artykuł]. Wspomną zaledwie kilkoma zdaniami, że Jakub Byrczek Galerię Pustą [bez cd,] powołał do życia w Katowicach w 1993 roku, w Górnośląskim Centrum Kultury – instytucji, która po licznych transformacjach obecnie nosi nazwę Katowice Miasto Ogrodów. Jako pierwszy swoje fotografie zaprezentował wówczas Waldemar Jama, serią Wizerunki III [marzec]. Miałem zaledwie 6 lat, kiedy w moim rodzimym mieście pojawiło się miejsce, które z czasem zasłużyło na opinię jednej z ważniejszych polskich galerii fotografii, stanowiąc wespół z Galerią Katowice ZPAF, centrum fotografii artystycznej na Górnym Śląsku. To tutaj, w galerii Pustej swoje dzieła prezentowali m. in. Jerzy Lewczyński, Zofia Rydet, Natalia LL, Józef Robakowski, August Sander, Eva Rubinstein, Jessica Ferguson, Jan Reich, Jaroslav Beneś czy Andrzej Jerzy Lech. Zatem domyślacie się Już Państwo skąd w nazwie galerii wzięło się to frapujące „cd.” Tak! Jest to ciąg dalszy galerii, której Jakub był niezależnym kuratorem przez 20 lat i którą musiał opuścić w 2012 roku. Jako ostatni swoje prace zaprezentował Andrzej Jerzy Lech, serię Września [grudzień]. Zresztą nie tylko Jakub Byrczek był zmuszony opuścić GCK, w wyniku transformacji, w tym okresie odeszli wszyscy pozostali kuratorzy instytucji: Krzysztof Kula prowadzący Galerię Engram, Grzegorz Jędrzejowski z Galerii Piętro Wyżej oraz Leszek Lewandowski z Galerii Sektor I.
Wróćmy jednak do roku 2014 i narodzin galerii Pustej cd. Tak napisałem we wstępie do katalogu podsumowującego pierwszy rok jej działalności:
Nowe miejsce określa nową formą galerii. Dużą przestrzeń o klasycznych białych ścianach zamieniliśmy na niewielki pawilon herbaciany. Nie zmienia się jednak program galerii – z fotografią jako sztuką współczesną w centrum uwagi […] Program w 2014 roku objął dwanaście wystaw indywidualnych, prezentując widzom różnorodne postawy twórcze – od artystów bardzo doświadczonych, po debiuty młodych twórców, od tradycyjnej fotografii wiolko formatowej, kopiowanej w ciemni, po zdjęcia wykonane aparatem komórkowym. Wszystkie wystawy łączyła jedna wspólna cecha – subiektywne i autentyczne podejście do wybranego tematu. W tym czasie galeria zyskała wielu nowych sympatyków.

Lata 2014— 2016 (rozruch)

Galeria Pust cd Jaworzno sala wystawowaTo czas ugruntowania się metody działania galerii. Proces od początku zyskał formą powtarzanych z pieczołowitością rytuałów. Przejawiał się w następujących szczegółach: wernisaż zawsze w ostatnią środę miesiąca o tej samej godzinie, przygotowanie papierowych zaproszeń i plakatów wg. jednego minimalistycznego wzoru, wspólne zdjęcie ,,strażackie” przed galerią, prezentowanie przez autora dokładnie dwunastu prac, po otwarciu wystawy rozmowy z autorem do późnych wieczornych godzin przy kuchennym stole, no i herbatal Parzenie czarnej cejlońskiej herbaty – zakupionej w tureckim sklepiku w czeskiej Pradze – na wodzie ze źródła spod Babiej Góry. Owa powtarzalność wynikająca z doświadczeń Jakuba wyniesionych z praktyki wschodnich sztuk walki [Tai Ki Kung], miała przełożenie na głębsze psychologiczne skutki. Moc płynąca z powtarzania dawała poczucie bezpieczeństwa, pozwalała stworzyć zręby mikrokosmosu wokół jasno określonych wartości. Wartości, które powszechnie rozumiemy pod takimi pojęciami jak „dom” czy rodzina”.

We wstępie do katalogu podsumowującego rok 2015 Kamil Myszkowski, autor indywidualnej wystawy pt. Odwrócona biblioteka, napisał:
To, co Jest niewiarygodnym atutem Galerii Pustej cd., i co wyróżnia ją znacznie wśród innych przestrzeni ekspozycyjnych, to szczególna rodzinna atmosfera – może tworzy ją przytulne, wiekowe wnętrze, a może życzliwi ludzie. Przechodząc przez stare drewniane drzwi galerii, stajemy jakby u siebie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto chętnie zamieni z nami słowo, zawsze znajdzie się jakiś poczęstunek, a zimą można ogrzać się przy chlebowym piecu. Dzięki temu Pusta cd. posiada znaczne grono stałych bywalców. Żeby w pełni docenić galerię Pustą cd. w Jaworznie, trzeba jej doświadczyć – i to całym sobą – bo Galeria Pusta cd. to nie tylko ściany, sufit, podłoga i prace umieszczone w ramach – Galeria Pusta to ciepło w sercu i fotografie, które się pamięto. Pusta, to wystawy, które się przeżywa a nie tylko ogląda.

Ciepło to kolejna ważna cecha dystynktywna, której warto poświęcić komentarz. Dlaczego? Ponieważ wyraźny ku temu powód znajduje się w logo galerii. Nawiązuje ono do symbolu ognia z Księgi przemian Yijing. Zmianie zostały poddane dwie środkowe, krótkie kreski [odwrócone z pozycji poziomej do pionowej). Po lekkiej modyfikacji, logo było zgodne z uproszczonym rzutem galerii w Katowicach, gdzie kreski oznaczały ściany ekspozycyjne. Ogień jest stale obecnym żywiołem w galerii. Pali się w placu wybudowanym przez dwóch zdunów, na wzór szkicu z włoskiego katalogu stu pieców świata. Jest wyjątkowy. Przypomina organizm, w którym krąży energia pomiędzy licznymi elementami konstrukcji – organami: zapieckiem do spania, szabaśnikiem do przechowywania jedzenia (aktualnie podgrzewa się w nim czarki do herbaty), zbiornikiem do podgrzewania wody, blachami do gotowania potraw, paleniskiem do rozpalania żywego ognia (aktualnie stoi tam samowar). Jest to w pełni funkcjonalny piec – można wypiec w nim trzy bochenki chleba, pizzę lub ciasto. Ale dlaczego piszę o tym tak szczegółowo? Dlaczego ogień jest tak ważny? To symbol ruchu. Sztuka jest przecież, jak ustaliliśmy na wstępie, wypełnianiem pustego, a więc aktywnością. Wszystko się więc tutaj ze sobą łączy.

Galeria sztuki czym jest? (wątpliwości)

To pytanie zadaję sobie często. We wstępie do katalogu rocznego z 2017 roku tak napisałem:
Co tworzy galerię sztuki? Miejsce, w którym się znajduje? Ludzie, którzy ją prowadzą według określonej koncepcji? Artyści, którzy w niej wystawiają swoje prace? Widzowie wciąż głodni nowych doświadczeń? Galeria sztuki to rodzaj skrzyżowania, na którym przecinają się myśli i spojrzenia, wizerunki i słowa, gdzie ruch odbywa się w rytmie wernisaży i niespodziewanych odwiedzin, gdzie objawie się talent i zażywa się inspiracji, gdzie czasem dochodzi do kolizji…

Dzisiaj pewnie należałoby zapytać o sensowność prowadzenia tradycyjnej galerii w odniesieniu do tego, co dzieje się on-line. To trudne w kontekście Galerii Pustej cd., która z całej swej natury jest zakorzeniona w rzeczywistości, analogowa. Zajmuje zaledwie dwa skromne pomieszczenia: kuchnię, gdzie odbywają się kameralne rozmowy i pawilon herbaciany, gdzie na podwieszanych parawanach prezentowane są prace. Całe Jej otoczenie Jest utrzymane w duchu Żywego Skansenu Fotografii. Wiele tu eksponatów”: powiększalnik i akcesoria do wywoływania zdjęć [kuchnię można łatwo i szybko zamienić w ciemnię]. Drewniana kamera wielkoformatowa, tła, lampy studyjne poukrywane po kątach, czekające na fotografa [przestrzeń wystawienniczą można łatwo i szybko zamienić w mini studio]. Wszystko to było i jest używane podczas zajęć warsztatowych, o czym opowiem w części poświęconej dydaktyce. Dodatkowo, za parawanami po prawej stronie, znajduje się czytelnia z setkami bezcennych, często rzadkich katalogów i albumów fotograficznych. Wszystko to wymaga obecności odbiorcy na miejscu, o czym boleśnie przekonaliśmy się podczas pandemii COVID-19.

W trakcie pandemii, kiedy nie można było dopuszczać do licznego gromadzenia się osób, podjęliśmy decyzję o dalszej działalności, przy zachowaniu wszystkich odgórnych i oddolnych zasad bezpieczeństwa i rozsądku. Prezentacja wystaw była wciąż materialna. Artyści nadal przygotowywali swoje prace fizycznie, wieszali je w galerii, a widz w trakcie trwania wystawy mógł przyjechać i Ją indywidualnie zwiedzić [tutaj zaletą okazał się fakt, że Galeria Pusta cd. nigdy nie została zinstytucjonalizowana, wciąż pozostaje prywatną własnością, co mimo, iż generuje koszty utrzymania, daje Jednak niezależność]. Wernisaże natomiast odbywały się on-line, w formie wideokonferencji. Kuratorzy, w obecności autora oraz jego prac, znajdowali się po jednej stronie kamery internetowej a widownia – rozsiana po swoich domach, z drugiej strony. Połączenie przybierało formę krótkiego wywiadu na żywo, pytania padały także ze strony publiczności, dodatkowo prace były prezentowane w formie cyfrowej jako pokaz slajdów. Spotkanie trwało około 45 minut do godziny. Po kilku tak przeprowadzonych otwarciach, byliśmy wszyscy zgodni, że mimo naszych najszczerszych chęci, forma ta wynikała z konieczności i była jedynie substytutem tego, o co generalnie chcieliśmy przekazać.

Mimo mojego doświadczenia, trudno jest mi jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czym jest galeria sztuki i czy w XXI wieku powinno to być tradycyjnie postrzegane pomieszczenie z wszystkimi wynikającymi z tego ograniczeniami. To pandemiczne doświadczenie, jaskrawo ukazało bowiem na czym polega siła i słabość nie tylko Galerii Pusta cd., ale w ogóle ukazało sposób na recepcję kultury i powinno stać się punktem wyjścia dla nowych przedsięwzięć.

W stronę Sztuki Widzenia (dydaktyka)

Działalność dydaktyczna stanowi drugi [równie ważny] obszar aktywności Galerii Pustej cd. po działalności wystawienniczej. Zazwyczaj opiera się na długotrwałej współpracy z zewnętrznym podmiotem. Galeria na stałe współpracuje z jaworznickimi szkołami są to: SP nr 1 i nr 21 oraz II i III LO. W ramach współpracy, dzieci w ramach wycieczki szkolnej zwiedzają wystawy.

Galeria współpracuje również na stałe ze szkołami filmowymi: Szkołą Filmową im. Krzysztofa Kieślowskiego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach oraz Państwową Wyższą Szkołą Filmową, Telewizyjną i Teatralną im. Leona Schillera w Łodzi. Współpraca ta polega na prezentowaniu wystaw indywidualnych i zbiorowych. Po raz pierwszy galeria skupiła się na działalności studentów szkoły z Katowic w roku 2017 [cykl Sekwencje: 8 wystaw indywidulnych i 1 wystawa zbiorowa] a po raz drugi w 2021 roku [10 wystaw indywidualnych]. Współpraca ze szkołą w Łodzi rozpoczęła się w tym roku [zaplanowano cykl Serendyple: 9 wystaw indywidualnych, z czego do tej pory zrealizowano 5].

W 2018 roku galeria zrealizowała roczny program edukacyjny pod hasłem Żywy Skansen Fotografii – warsztaty fotografii analogowej. Dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, możliwym okazało się pozyskanie znakomitego grona prowadzących warsztaty: Pollesch, Mielech, Dziworski, Andrzejewska, Marcinek, Górniak, Śigut, Mormul, którzy wyłożyli tajniki swojego warsztatu w rzadko spotykanych już obecnie technikach. Warsztaty były dostępne bezpłatnie dla wszystkich chętnych. W sprawach organizacyjnych otrzymaliśmy duże wsparcie ze strony Miejskiego Centrum Kultury i Sportu w Jaworznie. Efekt warsztatów został zaprezentowany podczas siedmiu tematycznych wystaw zbiorowych.

To tylko wybrane, ważniejsze przykłady. Działalność dydaktyczna galerii ma swoje źródło w Szkole Widzenia- nieformalnej grupie założonej przez Jakuba w Jaworznie w roku 2000. Działalność ta miała charakter klubowy, polegała na zrzeszeniu lokalnych pasjonatów fotografii i przejawiała się ich wspólnymi spotkaniami, plenerami a także publikacjami dokonań. Jej „program dydaktyczny” od początku funkcjonuje pod hasłem Sztuka Widzenia. Tak o tym zagadnieniu szerzej pisze Jakub:

Uwagę wsztuce przykuwa porozumiewanie się i przekazywanie komunikatu za pomocą niewerbalnych metod – obrazu, gestu, a nie słowa. Język wizualny – traktować można – jako podstawową, przedwerbalną, formę opisu świata. Wydaje się, że celem takiego potraktowania komunikacji, może stać się analiza i osiągnięcie takiego stanu świadomości, gdzie OBRAZ i GEST, a nie słowo, mogą być podstawowymi i jedynymi kanałami informacji o określonym zakresie znaczeń.

Natomiast we wstępie do katalogu podsumowującego rok 2018, Jakub uargumentował sens dydaktyki w obrębie fotografii patrząc na owe zjawisko globalnie: Powszechny odbiór fotografii, uprawianej w celach pamiątkowych, dokumentacyjnych i twórczych uczyniło koniecznym poprawne rozumienie jej natury i funkcji. Medium, którym posługuje się bodaj najliczniejsza część społeczeństwa świata, jest kulturową koniecznością i podstawową umiejętnością. Jest też kulturową spuścizną obecnych czasów. Rozumienie jej znaczenia, funkcji i natury staje się wizytówką współczesnego człowieka.

Top 10 Pusta cd. (subiektywnie)

Do tej pory w galerii Pustej cd. zaprezentowaliśmy łącznie 95 wystaw indywidualnych i zbiorowych (do końca roku zaplanowaliśmy ekspozycję jeszcze 4 wystaw]. Niemożliwym jest obiektywno wybranie najlepszych. Na szczęście prowadzenia galerii w niczym nie przypomina zawcdów sportowych. Brak jest danych statystycznych chociażby świadczących o frekwencji na wernisażach. Bywało tak, że na otwarcie wystawy przybyło dosłownie kilka osób i tak, że widzowie oglądali zdjęcia po uprzednim podziale na mniejsze grupy, gdyż wspólnie nie mogli się w galerii zmieścić. Dla mnie o niczym to nie świadczy. Swoje zestawienie, prowokacyjnie nazwane „top 10”, opieram jedynie na subiektywnym odczuciu. Wyrażam w ten sposób radość płynącą z tego, że mogły się one odbyć właśnie w Pustej cd. i że dane mi było być ich świadkiem. Tym samym zwracam uwagę na szereg zagadnień, które wydają mi się szczególnie istotne dla współczesnego wrażliwego człowieka. Listę otwiera autor pierwszej wystawy w Galerii Pustej cd. Marek Wesołowski zestawem fotografii pt. Partytury natury. Autor w tekście towarzyszącym wystawie powołuje się na słowa Theo Gimbela z pozycji Healing Through Colour: Cud stworzenia to stopniowe spowalnianie drgań: ciemność staje się światłem, cienie – kolorem, kolory – dźwiękiem, a dźwięk tworzy formy, w których wszystko nieustanie tańczy, wiruje, przeobraża się w ciągłej melodii chwilowych i wiecznych uniesień.

Prace Marka to cyfrowe kolarze splatające elementy świata natury z graficznym motywem zapisu nutowego. Autor sugeruje przekroczenie granicy medium sztuk wizualnych i proponuje wyzwanie wsłuchania się w fotografię. Podobnie, a zarazem zupełnie inaczej, próbę przełamania bariery widzialności podejmuje Jakub Byrczek w wystawie pt. Zapach łąk i niebo. Odwołując się do świata natury, autor tym razem zwraca uwagę na zmysł powonienia. Tak na temat tej wystawy napisałem w katalogu towarzyszącym ekspozycji: Jak pokazać widzowi zapach, jak przybliżyć mu niebo…? […] Brak możliwości przedstawienia zapachu obrazem zdradza jego niepodobieństwo do rzeczywistości, wymusza budowanie metafor lub abstrakcyjne myślenie. Sens fotografii nie kryje się jednak w odwzorowaniu otoczenia, ale w jego interpretacji, a ta wynika również z zastosowanych przez autora rozwiązań technicznych. Jakub chętnie sięga do fotografii otworkowej i stykowego kopiowania odbitek. Nie wynika to z negacji cyfrowych mediów [równie chętnie fotografuje iphonem tworząc cyfrowe panoramy]. A raczej z odrzucenia możliwości przedstawienia nurtujących go problemów w formie rejestracji jako takiej i deklaracji, że na tym co widzialne, świat się nie kończy.

Kolejny autor również wykorzystuje negację i paradoks w cyklu swoich prac. Mam tu na myśli Kamila Myszkowskigo i jego cykl Odwrócona biblioteka, który nawiązuje do tekstu Umberto Eco „O bibliotece”. Zaprezentowane zdjęcia przedstawiają książki stojące i leżące na regałach ułożone w różne układy kompozycje. Nie byłoby w tym nic szczególnego gdyby nie jeden, ale jakże istotny fakt. Książki te są ułożone grzbietem do tyłu, nie wiadomo czego dotyczą. Tym samym Kamil, wtórując wypowiedzi Umberto Eco, tworzy wizję antybiblioteki. Zważając na to, że kilka lat później stworzy monumentalną wystawę Papierowe krajobrazy, gdzie ogłosi, iż świat jest biblioteką, wystawę Odwrócona biblioteka należy potraktować jako próbę zakwestionowania rzeczywistości i walki z tym, co banalne i oczywiste.

Również poprzez ukazanie przedmiotu w cyklu Linka, autor Tomasz Warzyński ukazuje pewien problem. Zdjęcia wydają się być rejestracją happeningów sprowokowanych przez autora. Metoda jest następująca. Fotograf wręcza osobie pozującej do zdjęcia kawałek białego sznurka. Następnie wykonuje portret. Osoba fotografowana sama decyduje, co chce zrobić z linką. Autor fotografii tym samym otwiera się na wpływ drugiego człowieka w akcie twórczym. Nie stawia siebie w pozycji twórcy a raczej współtwórcy. Konsekwentnie podkreśla wyższość procesu twórczego nad efektem końcowym w postaci fotografii. W swoim motto prowokacyjnie deklaruje: Najważniejsze jest to, co znajduje się na paspartu.

Procesualność fotografii wyrażają także zdjęcia Jowity Bogny Mormul z serii Serpentinata 1s. Jednak autorka stosuje inne rozwiązania. Nieustannie stawia siebie samą w centrum kadru odgrywając przed aparatem osobliwy taniec. Obraz zdeformowanego ludzkiego ciała jest efektom naświetlania specyficznym obiektywem, który pozostaje w wertykalnym ruchu podczas jednosekundowego naświetlania. W wyniku takiego zabiegu powstaję intrygujące, wręcz nieco straszne wizerunki szaleńczego ruchu kończyn i tułowia przywodząc na myśl zmysłowość, stawiając kategorię cielesności w centrum zainteresowań artystki i stanowiąc krok w stronę ruchomego obrazu.

Do zupełnie innych wniosków dochodzi Łukasz Cyrus w wystawie pod tytułem Dotknięcie pustki. Twórca teorii fotografii odklejonej stawia widza wobec swoich egzystencjalnych wątpliwości sięgając do słowa-wytrychu nomen omen tak ważnego dla kuratorów galerii – Pustki. Swoimi pracami przewartościowuje pustkę – bolesny brak czegoś, w pustkę – spokój. W fotografii poszukuje przestrzeni pozbawionej kakofonii i chaosu, w której można się wyciszyć, zastanowić I wsłuchać w siebie samego. Przestrzeń taką lokuje w krajobrazie górskim, dobrze mu znanym z wie-loletnich doświadczeń wspinaczkowych — pejzaż ten ma stymulować widza do autorefleksji.

Nieco innej natury, lecz równie konceptualne, są Plamy Dariusza Czapli. Autor proponując bardzo atrakcyjne estetycznie, abstrakcyjne prace barwne, równolegle snuje rozważania na temat naturyobrazu i postrzegania go przez człowieka: Lecz przecież plama istnieje dla nas jedynie w obecności płaszczyzny odniesienia. Tymczasem prezentowane obrazy zostały z tej płaszczyzny wycięte l uzyskały neutralność, Zaistniałe w przestrzeni galerii, otwierają się na dowolne oznaczenie, na nowy pakt z odbiorcę, Jedynym, do czego mogłyby według mnie odsyłać, są wszelkie widoki wygnane z naszego wygładzonego świata.

Monika Kuboś w wystawie Obecność przyjmuje odwrotną, bardzo skonkretyzowaną postawę. Powraca do świata materialnego, świata fenomenów, żeby bacznie przyglądać się przedmiotom i na podstawie ich badania snuć opowieść o prywatnej a jednocześnie uniwersalnej historii odchodzenia. Na fotografiach pojawiają się m, in.: dzbanuszek, filiżanka, pionek z szachów, moneta – splecione metodą przypominjącą podwójną ekspozycję, z powtarzającym się, ledwo czytelnym elementem świata natury. Seria zdjęć jest bardzo sugestywna. Przez prosty zabieg pokazuje tytułową obecność osoby, do której wszystkie te przedmioty należały i przez którą codziennie były używane. Konsekwentnie, pomijając bohatera w kadrze, autorka stara się zobrazować uczucie tęsknoty. Ktoś był, lecz teraz już go nie ma – poruszony tu więc został bardzo ważny dla fotografii temat pamięci.

Jeszcze inny obszar poszukiwań przyjmuje Kordian Kloc w fotograficznym cyklu autoportretów i martwych natur Kwiaty też potrafią śnić. Wkraczając w mroczną i oniryczną stylistykę skupia się on na relacji snu i śmierci pisząc w tekście do wystawy:
Sen ten był dla mnie bardzo dziwny, powolny, a jednak pędził na złamanie karku i nim się spostrzegłem było już po zabawie. Cała ta podróż była dla mnie nietypowa [tak jakby rozpocząć dzień od pójścia do łóżka], ponieważ przez bardzo długi czas nie miałem nic poza myślą i słowem, więc moje drzemki były bezobrazowe. Obraz się pojawił, szybko I naturalnie, nie byłem na to gotowy lecz nie mogłem tego przegapić. Nieważne. Chciałem tylko podziękować jedynej pewnej w naszymżyciu bogini – śmierci, ponieważ bez niej nic nie miałoby znaczenia. Zabawne… Dobranoc.

Refleksją na temat przemijania dzieli się z nami również Lilianna Ligęza-Jasik w zestawie pt. Okruchy. Jej prace nacechowane są emocjonalnie a relacja z otaczającym światem jest pełna empatii i współczucia. Fotografia działa tutaj zgodnie ze swoją naturą. Z jednej strony jest dowodem na to, co nieuchronne, ukazuje rozpad i degradację, z drugiej strony balsamuje i przenosi w inny, pozaczasowy wymiar – nieskończone „teraz” obrazu. Autorka w sposób atrakcyjny estetycznie, stosując plastyczną głębie ostrości i naturalne oświetlenie planu zdjęciowego, ukazuje delikatność i kruchość otaczającego świata, jednocześnie afirmując życie.

Ostatnią autorką przywołaną w tym zestawieniu jest Martyna Sobczak. W swojej serii Odczuwanie konsekwentnie skupia się jednym motywie – ludzkiej dłoni. Za pomocą tego prostego motywu buduje wielowymiarową narrację na temat relacji międzyludzkich. Nie bardzo skupia się tutaj na fizjologicznych właściwościach, nie buduje kolekcji kształtów, typologii. Jej celem jest ukazanie za pomocą śmiałych i świadomych rozwiązań kolorystycznych, w syntetycznych kadrach, energię płynącą z relacji międzyludzkich, w których pokłada największą nadzieję.

Z powyższego zestawienia, które stanowi zaledwie 10 procent całej oferty galerii, na przestrzeni tych kilku lat jej działalności, wyłania się obraz forum, na którym porusza się przeróżne, jakże ważne dla kondycji ludzkiej zagadnienia.

Pytania zamiast odpowiedzi

Próba podsumowania tak złożonego bytu jakim jest działalność galerii Pustej cd. jest zadaniem karkołomnym. Będę się tutaj posiłkował słowami innych autorów tekstów, którzy stanęli przed podobnym zadaniem – rocznymi podsumowaniami. Dariusz Czapla w tekście pod tytułem Pełnia doznań napisał na temat wystaw prezentowanych w 2020 roku:
Tymczasem na ścianach galerii zapanowała artystyczna dojrzałość. Nie widać tutaj obsesji doskonałego przedstawienia. Dostrzegamy za to migotanie sensu, pogodzenie się z tym, że nie mamy dostępu do rzeczy samej w sobie. To wyzwolenie, czy też oczyszczenie, otwiera nas na nieskończoną polimorficzność życia, właściwą treść sztuki i nieredukowalną cechę każdej egzystencji.

Jako kurator programu galerii, współodpowiedzialny z Jakubem Byrczkiem, za to, co i w jaki sposób prezentowane jest podczas wystaw autorskich, od początku kieruję się dość prostą zasadą. Moje zadanie to umożliwienie zaproszonej artystce/ artyście prezentacji prac w taki sposób, by zawarta w nich wartość miała szansę dotrzeć do odbiorcy i poruszyć go – stać się okazją do nawiązania relacji w wyniku której obie strony doświadczą poczucia głębszego sensu – czegoś, co ubogaca życie. Tym samym kurator świadomie stawia siebie w cieniu autora i widza, podejmuje się roli pośrednika z poczuciem misji, w którą wierzy.

Fotografia bez światła istnieć nie może – to truizm rzecz jasna. Światło można pojmować i analizować w przeróżny sposób, to przeogromny zakres programowy. Zarówno metafizycznie, np. w kategoriach najczystszego wymiaru, materii wyodrębniającej sens, medium mającego moc ujarzmiania realizmu, jak i czysto fizykalnie, czy wreszcie, jako połączenie obydwu niezbieżnych, wydawałaby się, zakresów: fizycznego i metaforycznego. Tak napisał Jerzy Orawski we wstępie do katalogu podsumowującego rok 2019. Zwrócił uwagę na to, że medium samo w sobie nie jest neutralne, przezroczyste. Fotografia posiada moc i słabości wynikające z jej natury.

Program galerii stara się podążać z duchem fotografii współczesnej, przeplatanym jej dawnymi perypetiami. Stąd mieszanie się technik dawnych, tradycyjnych, analogowych, dziś nobilitujące nazywanych szlachetnymi, z technikami cyfrowymi, nowoczesnymi i często poddawanymi daleko idącym manipulacjom obrazami – iluzjami. Stąd polifoniczny głos autorów mówiących raz o odwiecznych tropach, motywach, toposach, polemizujący ze współczesnymi wątpliwościami i zachwianą tożsamością współczesnego człowieka. Stąd w tych głosach dominuje raczej zadawanie pytań, niż udzielanie odpowiedzi. Niczym w sokratejskiej metodzie dialogowania, której celem było wspólne dotarcie do prawdy.

Krzysztof Szlapa